środa, 23 stycznia 2013

Nowości wokół mnie

Niedzielne popołudnie wypełniłem spacerem po Winiarach. W jakiś sposób chciałem odreagować ostatni tydzień ale też skorzystać z mroźnego powietrza i braku śnieżycy. Przy okazji postanowiłem przejechać parę przystanków trasą tramwajową "winiarską" i jeszcze wstąpić do księgarni. Natrafiłem na album o którym już słyszałem ale nie miałem w ręku - "Sołacz. historie domów i ludzi." aut. Piotra Korduba jest ogromną publikacją, wznowioną pod koniec ubiegłego roku. Od zawsze przyciągała mnie ta dzielnica pełna pięknych ogrodów w które wpasowano bardzo stylowe domy i rezydencje. Nie wiedziałem jednak że jest to dzielnica nie aż tak bardzo wiekowa, a i też zaprojektowana od podstaw. Z publikacji dowiadujemy skąd pochodzą rodziny, mieszkańcy tych domów i czemu zawdzięczają bycie "poznańczykami". Oczywiście nie mogło zabraknąć odpowiednio opracowanych zdjęć. Fotografie współczesne zmieszane są odpowiednio z odświeżonymi skanami starych fotosów.  

Skan okładki pochodzi ze strony www.kultura.poznan.pl
Zapraszam też do obejrzenia innych nowości...

wtorek, 1 stycznia 2013

Niezwykle refleksyjnie w Nowym Roku


Witam!

Poniższe "wypociny literackie" były tworzone trochę wcześniej, zacząłem pisać aby się nastawić na coś ciekawego w Nowym Roku. Nie lubię postanowień noworocznych, jednak zawsze coś sobie obiecuję i w tym roku będzie to, prócz większej ilości wpisów na blogu, że zakupię wreszcie wymarzoną lustrzankę lub lepszy aparat. Znając siebie to minie następny rok jak zacznę naprawdę z tego korzystać. Poprzedni rok był na tyle pozytywny że aż sumienie się odzywa jak w filmie >Miś< „pamiętajcie aby plusy nie przesłoniły wam minusów!”. O tych ostatnich ciężko zapomnieć.  

Słysząc nadal huk petard życzę wszystkim czytelniczkom i czytelnikom Bloga oraz ich rodzinom spełnienia marzeń, celów oraz dużo zadowolenia w 2013 roku.

* * *

niedziela, 30 grudnia 2012

Poświąteczny odpoczynek :)

Witajcie!

W ciągu ostatnich paru dni pracowałem może jeden dzień między świętami, bo tak wypadało, resztę gdzieś pokryły Święta i wypisane kartki urlopowe ;) Natomiast nie mogę powiedzieć że się nudziłem, przez ostatnie parędziesiąt miesięcy zawsze mogłem znaleźć zajęcie jeżeli jeszcze posiadałem wolną chwilę albo i dwie. Jak to poznańscy tradycyjni gospodarze mówią "zajęcie w gospodarstwie znajdzie się zawsze". I na nic tłumaczenia że gospodarstwo się ostało jedynie jako "domowe". Oczywiście mogłem czytać, przeglądać niemądre obrazki w internecie, sprzątać, czytać podręczniki technologiczne z lat 50-tych,  albo po prostu odsypiać zaległe godziny. Powyższe (niecne :P) zamiary wypełniłem po części, gdyż mnogość zdarzeń przyjemnych, moc (jakie to starodawne słowo, częste w powieściach z przełomu wieków) prezentów oraz wiele ciekawostek ubarwiły mocno ten tydzień. Święta pomimo wszystko nadal mają odrobinę tej, może nie filmowej, ale magii.




poniedziałek, 24 grudnia 2012

Tuż za rogiem stoją Anioł z Bogiem.

Witam wszystkich bloggerów i nie tylko :)

Biorąc prace w firmie z produktami sezonowymi nie spodziewałem się że sezon świąteczny może być aż tak wykańczający :) Jednak wiele osób z mojego otoczenia ma posady w takich firmach, gdzie grudzień jest miesiącem faktur i tego całego pośpiechu jakiego chce unikać. Jak wróciłem do domu to postanowiłem wreszcie uskutecznić przygotowania świąteczne, duża choinka została postawiona a mała gdzieś tam stoi i czeka na przystrojenie :)
Porządki przede mną, nawet na lampie to widać ;)



W międzyczasie zaczęło się pieczenie sernika, przepis został wzięty z książki Małgorzaty Musierowicz  pt: "Łasuch Literacki",

środa, 5 grudnia 2012

Już wspomnienie - złota polska jesień w Poznaniu

Witam!

Wczoraj spadł pierwszy śnieg w Poznaniu, mroźne powietrze wdziera się pod kurtkę, a słońce jest tylko gościem, tak, toż to zimowa pora się rozpoczęła. Tak bardzo mnie zahamowała aż nie mogłem zabrać się do następnego posta, w końcu ile razy można tłumaczyć się życiem zawodowym. 
Jak przeglądałem poniższe zdjęcia pomyślałem o przeszłości tej dzielnicy, jak by wyglądała bez tych bloków,   bo przecież i tak bym tu mieszkał (korzenie rodzinne), jednak wolałem tym razem tak daleko nie zagłębiać się w przeszłość. Pomyślałem o ciepłym jesiennym wietrze i jeszcze, w miarę mocno grzejącym słońcu. 

Żadne ze zdjęć nie było poprawiane, jedynie kadrowane, dlatego kolorystyka to tylko zasługa natury oraz matrycy aparatu. Tej jesieni było czym się zachwycać, już od paru lat nie pamiętam aby można  było powiedzieć "złota polska jesień do nas przyszła". Może w następnym roku już tak nie być.