Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domostwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domostwo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 stycznia 2014

Niekończąca się jesień.....

Witam po bardzo długiej przerwie!

Myślałem że gdy nadejdą mrozy oraz nadejdą wolne chwile to spokojnie napisze posta spod znaku  świątecznych nowości. Tak jak zazwyczaj rzeczywistość zaskoczyła mnie, najpierw nawałem pracy w grudniu (spodziewałem się że nie będzie wolnego) oraz tym jak bardzo zmieniła się mentalność ludzka - niestety na najgorsze. Zdaje sobie sprawę że nie pracuję na wersalu, ale chwilami po prostu tylko usiąść i załamać się jak bardzo ludzie zidiociali i sami chętniej robią z siebie głupszych i bardziej prostackich (że niby tak lepiej??). Na  smutne pocieszenie napiszę że jakiś czas temu trafiłem na różnorodne artykuły o tym jak można sterować społeczeństwem, i właśnie propagowanie takiej  głupoty jest elementem strategii rządzenia masami. Nie wdając się w dywagacje teorii spiskowych spójrzmy trochę wstecz w 2013 rok. Koniec końców postu od dawna nie było ;)

Życie jednak jest takie że pokazuje nam dwie twarze, jak maski teatralne.  Ostatnie moje miesiące najlepiej by sparafrazuje piosenka z Kabaretu Starszych Panów z tą różnicą że nie jestem Kaziem i posłuchałem przesłania piosenki.... Posłuchajmy


W tym roku udało się mi to czego wcześniej nie mogłem zrobić, czyli - ograniczyłem kawę, piję mało ale lepszej, i więcej herbaty; udało się mi posiadać "zapasowe" pieniądze na jakieś nieoczekiwane wydatki; ponadto nie wydawałem już tyle pieniędzy na mało potrzebne sprawy, przedmioty mimo to nie odmawiałem sobie wszystkiego ;) Dlatego uznaję że kwestie o których pisałem w poście zakupoholizm contra rzeczywistość w dużym stopniu wprowadziłem do swojego życia, i nawet zaczęła mi przeszkadzać część zgromadzonych rzeczy które uważałem za "niezbędne". Wiele osób zajmujących się bardziej oddalonymi od wiary katolickiej praktykami, jak radiestezja, Feng Shui, podkreśla że nadmiar przedmiotów, spraw niezałatwionych, starych niepotrzebnych rzeczy oraz niepoukładanych dokumentów tworzy "chaos" energetyczny a jednocześnie nie dopuszcza do nas energii szczęścia, pieniędzy i spokoju. W biblii jest o tym że miłość do pieniądza zabija człowieka i jego relacje z innymi, tutaj jest to bardziej złożone gdyż w tekście ewangelicznym zawarta jest symbolicznie cała sfera materialna człowieka.  Dlatego trochę pomijając dalsze rozważania życzę wszystkim aby mogli spełniać swoje cele i marzenia na przyszły rok mimo że nie zawsze w styczniu nie mamy dokładnej listy postanowień. 

Teraz jednak zmienię totalnie kierunek myślenia i zrobię to co na wielu blogach się dzieje czyli przeglądy ostatnich "nowości"

Święta, jak większość mojego życia, składały się z chwil mniej i bardziej przyjemnych, dlatego myślę że spójrzmy teraz na pozytywy. Zacznę od jednego z najładniejszych prezentów jakie otrzymałem czyli albumu Arkad pt: "Alfons Mucha i jego świat", które teraz dumnie prezentuje się na chwilowej biblioteczce.

Zamarzył się mi ten album już dawno. Od jakiegoś czasu kiedy moje życie było już bliższe pod względem zainteresowań do Belle Époque oraz międzywojnia. Nie mogę się doczekać aż cały przejrzę, zostawiłem sobie te przyjemności na specjalną okazję...

Jeżeli już jesteśmy w temacie tego uzdolnionego artysty, rzemieślnika i wielkiego mistrza secesji, to na dostałem także komplet dla dwojga.

Natomiast w sferze książkowej też trochę się "wzbogaciłem".  Przypadkiem trafiłem na promocje związane z wydawnictwem PWN . Tworzy się taka kolekcja "międzywojenna".

Pierwszą od lewej pozycję wydano już dosyć dawno, właściwie prawe całą przeczytałem, ale nie zaszkodzi jak zrobię to po raz drugi w tym roku, zrecenzuję i wrzucę na bloga. Druga to nowość "W Przedwojennej Polsce życie codzienne i niecodzienne", autorstwa państwa Łozińskich, którzy są jednymi z bardziej znanych badaczy "ówczesnego życia", zazwyczaj ich publikację opierają się na badaniach nad międzywojenną Polską, ale też zagłębiają się mocniej w historię. "Dobre Maniery w Przedwojennej Polsce" wyglądają bardzo ciekawie lecz niestety jeszcze nie opanowałem sztuki szybkiego czytania i muszę odłożyć to do "kolejki", co nie oznacza że szybko nie trafi na bloga. 

Dla spragnionych klimatu międzywojennej ameryki, czyli odmiennego od polskiego XX-lecia, oraz trochę komediowego klimatu polecam film niezastąpionego mistrza Woody'ego Allen'a, który przenosi nas w klimat zagadki kryminalnej w bardzo zabawnej konwencji. Dodaję zwiastun aby zachęcić do obejrzenia całości.



W tym roku nie tworzyłem jeszcze typowej listy postanowień, co z tego że obiecuję sobie że wrzucę coś na bloga, jak później albo nie ma czasu albo gdy już usiądę to nie ma weny. Jednak w tym roku zrobię listę tematów i zobaczymy co z tego wyjdzie.... ;) Większą nadzieją darzę jednak to abym wreszcie doczekał się prawdziwej zimy, z mrozem (który zniszczy wirusy chorobotwórcze i komary) oraz śniegiem... Mam wrażenie że jesienny klimat powoli się przejadł i czuje się znużenie porą roku która zazwyczaj cieszyła. 

W nowym roku życzę lepszego zdrowia, udanych postów oraz tego aby każdy z Was mógł się w pełni realizować, tak jak tylko to sobie wymarzy i wyobraża. ;)

poniedziałek, 2 września 2013

Po przerwie ... jesienne domy.



Witam!

Ostatnie dwa-trzy miesiące były pełne różnych zdarzeń, począwszy od negatywnych, skończywszy na takich które pozostają w sercu na zawsze. Między innymi byłem na wspaniałym weselu na podbeskidziu, w drodze powrotnej byłem w Krakowie... długo można by opowiadać. Dzisiaj postanowiłem wejść na bloga i dać znać o sobie, gdy spojrzałem kiedy wstawiłem ostatni post to trochę się przeraziłem. Tematy jednak "przychodzą" same z dnia na dzień :)

Zacznijmy od wnętrzarskich wydarzeń bierzących: pasjonaci IKEA będą zachwycenia nowym katalogiem, mimo że takowy nie posiada tematu przewodniego, mnie natomiast bardzo zainteresowała oferta ZARA Home, gdzie jesienny klimat trochę mrocznego, bardzo zachmurzonego przedgórza jest tłem do bardzo prostego domu, w stonowanych kolorach z retro, vintage i innymi stylowymi dodatkami. Po prostu tylko oglądać i się inspirować. Mój gust cieszy się ;)

Jesień zapowiada się w bardzo podobnie, będzie zimno, pochmurnie i każdy z nas będzie chciał; odnaleźć w domu przytulny kąt aby odreagować szarość i zimno jesieni (którą uwielbiam, zarówno zimną jak i słoneczną). Zapowiada się dużo ciekawego. Oczywiście i tak połowę jesieni spędzę "w łóżku pod kocem, z kawą i książką" jednak czasem będę działy się tez ciekawsze rzeczy.

pozdrawiam i zapraszam do obejrzenia co chce nam zaproponować ZARA Home































Dla zniecierpliwionych oraz bardziej zainteresowanych wstawiłem film ze STRONY gdzie dobrze oddano zarówno to co nas czeka, to co lubimy we wnętrach jak i klimat najnowszej kolekcji. Paradoks jest taki że nigdy bym nie pomyślał odwiedzając ich sklepy że mają tak dobrze opracowaną kolekcje i  koncepcję. Jak to można czasem się pomylić ;)






piątek, 31 maja 2013

od południa do wieczora...

Wolne dni nie zawsze kończą się wieczornymi spotkaniami, wyjściami do kina czy tam „gdzieś na miasto”, czasami po prostu lubię posiedzieć w domowym zaciszu i spokojnie korzystać z tego na co pracowałem i pracuję obecnie.  Jedną z takich ulubionych form popołudnia jest przeglądanie starych pudeł. Teraz postarałem się połączyć dwa w jednym – wiosenne porządki oraz zaglądanie w stare kartony.  Tak jak myślę o „zbiorach” to cały czas sobie powtarzam żeby przypadkiem nie stać się zbieraczem zatrzymującym wszystko co możliwe, ale też nie chce być super minimalistą nazywającym nawet drobne pamiątki śmieciami; gdzieś tam mieszczę się po środku.  Przynajmniej mam taka nadzieję.

Tak właściwie to najbardziej z tego wszystkiego lubię dwa momenty: kiedy ponownie oglądam stare monety, fotografie, kamienie półszlachetne itp., oraz kiedy wyrzucam już niepotrzebne papiery, jakieś inne zbędne rupiecie typu opakowanie do starych filmów, notatki o przedsiębiorczości czy regulamin pracy z byłej firmy.  

Do takich poważniejszych przemyśleń natchnęły mnie, jak zawsze, życie codzienne.  Nie tylko ja doszedłem do wniosku że to my powinniśmy panować nad przedmiotami, a nie odwrotnie; do tego jeszcze opowieści miejskie, rodzinne o starszych osobach które trzymały lub mają zasoby w razie wojny, czarnej godziny czy na inny nieprzewidziany wypadek… Po części tłumaczy je przeżycie obu wojen i komunizmu, lecz zazwyczaj po ich odejściu rodziny odkrywają „cuda” typu nową pościel z lat 70-tych, kupony tkanin sprzed 20 lat, komunistyczne zastawy stołowe, 30 nieużywanych popielniczek… 

Jednak teraz zajrzyjmy cóż takiego skrywają zakurzone pojemniki:


Włóczkowa koronka powstała dawno temu jako jedne z pierwszych dzieł Arachne 
====>  Blog Arachne link


Nie wiem czy ten sentyment jest właściwy lecz cały czas jakoś nie mogę wyrzucić tego reliktu przeszłości, gdzie grafika pamięta głęboki komunizm. 


Często odkrywamy jakieś stare druki, gazety, kartki  - czasem dzieje się to rzeczywiście lecz częściej widzimy to jako sceny  w filmach i serialach. Uwielbiam takie momenty dlatego sam gromadzę tak wyjątkowe wydania gazet, czy artykuły po to aby za jakiś czas mieć takie miłe niespodzianki. Dawniej częściej mogliśmy być zaskoczeni takimi "odkryciami' gdyż starych gazet używało się zamiast papieru pakowego, styropianu czy jako po prostu papier do wyłożenia pólek czy szuflad. 

Niżej jest klucz z dzieciństwa. Mój dziadek go odrdzewił i oczyścił, ja natomiast dużo później pomalowałem go złota farbą. Ten ciężki metalowy klucz kojarzy się mi z latem, z wakacjami gdzie cały dzień spędzało się w ogrodzie, biegało się, pomagało dziadkom, i oczywiście zbierało takie "skarby". Rejon gdzie dziadkowie mieli ogród był bardzo stary i wiele działek miało jeszcze stare altany z drewnianymi kratownicami, stare metalowe, kute bramy, wiele z nich mimo że uprawianych i doglądanych było mocno zarośniętych, stylem nawiązując do angielskich ogrodów z bajek i opowiadań. 

Zdjęcia pokazują tylko część zbiorów, właściwie to starczyłoby na dziesięć postów... a Wy jakie macie rzeczy które są właściwie zbędne, jednak nie chcecie się z nimi rozstać??



PAMIĄTKOWY MEDAL PO MOIM DZIADKU, OTRZYMAŁ TO ODZNACZENIE Z OKAZJI 40 LAT PRACY.

PRZYWIEZIONA ZE STANÓW ZAPALNICZKA, NIE JEST TO ZIPPO ALE MA SWOJĄ KLASĘ MIMO ŻE JEST W NIEJ ZAMONTOWANA POZYTYWKA, MOŻE ZAKRAWAĆ TO O KICZ JEDNAK WARTOŚĆ SENTYMENTALNĄ MA NIE DO OPISANIA.

ORYGINALNY MATCHBOX, I DO TEGO RETRO

DAWNO, DAWNO TEMU ;) KIEDYŚ ZBIERAŁEM KAMIENIE PÓŁSZLACHETNE, CHOCIAŻ TAK ŚREDNIO SIĘ NA NICH ZNAŁEM, NA RAZIE ICH NIE WYSTAWIAM NA PÓŁKI. MOŻE KIEDYŚ?


ULUBIONY. NAZYWANY SMOCZYM
..
POZDRAWIAM!

środa, 27 lutego 2013

"Przed" czyli tajemnice komnaty.

Miejsce w którym mieszkam jako że jest bardzo naładowane historią, nawet bardziej niż niejedna kamienica na starym rynku, za każdym razem daje mi natchnienie, czasem na nowy post (to akurat rzadko), innym razem na gotowanie lub pieczenie, kawę lub czytanie (czy też inne popołudniowe "lenistwo") a czasem tez zachęca do przełamania stereotypu blokowego mieszkania jako miejsca NIE przeznaczonego do jakiegokolwiek innego stylu niż nowoczesny. Za każdym razem (a dzieje się to często) jak odbiegam od myśli powszednich to pojawiają się refleksje co tu działo się, na tejże dzielnicy, na tym terenie. Rano idąc do pracy myślę o rolnikach mających niegdyś te pola, o bogatych którzy budowali wspaniałe wille z ogromem pokoi i zakamarków, a wreszcie o pradziadkach i ich "włościach".Dzielnica w której mieszkam była przedpolem, tez i polem, wielu bitew i obu wojen, nie tylko światowych. Takie miejsce trochę zobowiązuje aby pamiętać o tym co było, i niekonieczne oznacza to przechowywanie starego hełmu niemieckiego ;)


Dzisiaj niespokojnie krążyłem po domu w poszukiwaniu zajęcia, gdyż po pracy nagle zrodziła się dosyć duża luka a trochę energii zostało. Postanowiłem że wstawię post o moim domu; wcześniej jednak rozmawiałem o  tym co chciałbym zmienić, żadnej rewolucji nie będzie, po prostu małe przemeblowanie, ale tez nowa komoda. Zdjęcia jakie zrobiłem nadają się do publikacji, i nie odstraszają. 

Chyba nie tylko ja miałem dzisiaj natchnienie na domowe "sesje zdjęciowe" --> Emnilda

Przed zmianami, które można podciągnąć pod wiosenne powiewy energii chciałem pokazać jak dużo przedmiotów można zmieścić w tak małym wnętrzu. Wejdźmy, zapraszam!


Zdaję sobie sprawę że nie posiadam rezydencji jednak nie zmienia to faktu że czymś prócz lokalnej historii się inspirowałem, na czymś wzorowałem, coś mi dało do myślenia lub po prostu się spodobało. Widać tęsknotę do antyków, różnych stylów; wnętrze jak u dandysów np. jak na blog_dandy_portraits  Należę oczywiście do entuzjastów produktów z IKEA, to widać. Jednak seria Leksvik ujęła moje serce całkowicie. Szkoda że sprzedają coraz mniej elementów z tejże serii. 

Fotel oraz witryna pojawiają się tutaj najczęściej; są czymś w rodzaju ulubionych mebli. Fotel był przeceniony i jak zobaczyłem go to postanowiłem że będzie u mnie. Dwukolorowa poduszka została uszyta i podarowana przez Arachne, specjalistkę od haftu i patchwork'u. Witryna, zwana też etażerką, mieści obecnie więcej kubków nie mających stałego miejsca w kuchni niż ozdobnej/pamiątkowej porcelany lub innych bardziej reprezentacyjnych przedmiotów.

Książki i czasopisma dotychczas walały się prawie na każdej wolnej powierzchni, postanowiłem się ograniczyć, bo już nie panowałem nad tym. Jakiś czas temu kupiłem gazetnik  który pojawi się po przemeblowaniu i trochę pomaga opanować stosy gazet (nie kupuję dzienników, jeden tygodni i parę miesięczników jednak one też gdzieś się muszą gromadzić) pozostała jedna sterta - przy łóżku ;)















Ten zakurzony kąt (na ciemnej podłodze widać kurz po pół godzinie, ale bardzo lubię ten odcień) chowa moje ulubione zdjęcie Paryża, kupiłem tą kopie bardzo dawno, ujęła mnie tym że wreszcie wieża Eiffla nie jest na pierwszym planie.

Jeżeli coś Ciebie zainteresowało zapytaj w komentarzu :)
pozdrawiam! 

środa, 23 stycznia 2013

Nowości wokół mnie

Niedzielne popołudnie wypełniłem spacerem po Winiarach. W jakiś sposób chciałem odreagować ostatni tydzień ale też skorzystać z mroźnego powietrza i braku śnieżycy. Przy okazji postanowiłem przejechać parę przystanków trasą tramwajową "winiarską" i jeszcze wstąpić do księgarni. Natrafiłem na album o którym już słyszałem ale nie miałem w ręku - "Sołacz. historie domów i ludzi." aut. Piotra Korduba jest ogromną publikacją, wznowioną pod koniec ubiegłego roku. Od zawsze przyciągała mnie ta dzielnica pełna pięknych ogrodów w które wpasowano bardzo stylowe domy i rezydencje. Nie wiedziałem jednak że jest to dzielnica nie aż tak bardzo wiekowa, a i też zaprojektowana od podstaw. Z publikacji dowiadujemy skąd pochodzą rodziny, mieszkańcy tych domów i czemu zawdzięczają bycie "poznańczykami". Oczywiście nie mogło zabraknąć odpowiednio opracowanych zdjęć. Fotografie współczesne zmieszane są odpowiednio z odświeżonymi skanami starych fotosów.  

Skan okładki pochodzi ze strony www.kultura.poznan.pl
Zapraszam też do obejrzenia innych nowości...

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Tuż za rogiem stoją Anioł z Bogiem.

Witam wszystkich bloggerów i nie tylko :)

Biorąc prace w firmie z produktami sezonowymi nie spodziewałem się że sezon świąteczny może być aż tak wykańczający :) Jednak wiele osób z mojego otoczenia ma posady w takich firmach, gdzie grudzień jest miesiącem faktur i tego całego pośpiechu jakiego chce unikać. Jak wróciłem do domu to postanowiłem wreszcie uskutecznić przygotowania świąteczne, duża choinka została postawiona a mała gdzieś tam stoi i czeka na przystrojenie :)
Porządki przede mną, nawet na lampie to widać ;)



W międzyczasie zaczęło się pieczenie sernika, przepis został wzięty z książki Małgorzaty Musierowicz  pt: "Łasuch Literacki",

poniedziałek, 15 października 2012

Zakamarki siedziby.


Witam w ...



 ... swojskim pałacyku. Czytam multum opisów prywatnych mieszkań, przeglądam blogi i czasopisma, wszyscy opisują swoje "lokale mieszkalne" prawie według tego samego schematu, którego chciałem uniknąć.  Po dłuższym zastanowieniu się dochodzę do wniosku że nie jestem tak kreatywny by zrobić to niesztampowo więc po prostu opisze parę zdjęć :)

Uwielbiam lampy kryształowe, ta jest imitacją,  rodzajem "żartu" z prawdziwego kryształowego żyrandola, który świecąc pokazuje ile kosztował. Ten czarny zbiornik kurzu jest jedną z rzeczy, którą na pewno bym zabrał przeprowadzając się bardzo daleko.  Gdzieś  połowicznie nawiązuje do lampy jaką miała babcia - dużej, złoconej, z prawdziwego szkła, z wieloma szczegółami oraz 4 kloszami w kształcie niebanalnych muszli. 


piątek, 17 sierpnia 2012

MM - collage


Collage z fr. - /kolaż/ oklejanie, naklejanie, zaklejanie papierem, jednak są słowniki mówiące o konkubinacie (!)
Najogólniej jest to francuskie (czasem znajdziemy że hiszpańskie) określenie na nasze polskie "wydzieranki", technika jest jednak bardziej subtelna bo zazwyczaj elementy są wycinane, rzadziej wydzierane z czasopism, katalogów, periodyków, rozsypujących się ksiąg, im bardziej kolorowo tym rzekomo lepiej, mnie przekonuje bardziej kompozycja oraz proporcja. Najczęściej jest to też dzieło plastyczne w którym wykorzystano parę technik artystycznych. Oczywiście należy wspomnieć że ta technika nie oznacza że do obrazu przyklejamy rowerzystę/tkę, pisze o tym ponieważ społeczeństwo nasze pomimo wielu lat nauki niekoniecznie spotkało się z tym terminem i parę razy wykształceni okazali wielkie zdziwienie. Zawsze interesowały mnie sprawy niecodzienne, ot taki pierwszy hipster byłem :P 

Wracając do meritum, dzisiaj prezentuję bardzo fajne rozwiązanie dla wszystkich którzy obiekt swoich zainteresowań chcieliby zobaczyć na ścianie w postaci niecodziennego obrazu czy zdjęcia. Pomysł pojawił się jak u obdarowanej zgromadziła się poważna ilość zdjęć, w wersji elektronicznej, Marylin Monroe którą lubi. 


Jednak na początku było wiele propozycji nieprzekonywujących. Starą ramę, z imitacją złoceń kiedyś otrzymałem, tło to polakierowana płyta. Zdjęcia zostały wydrukowane w technice laserowej (taki druk jest coraz tańszy), i przyklejone klejem Magic (niby wygląda jak szkolny, ale ma właściwości spoiwa introligatorskiego).  Minął rok od wykonania tej efektownej ozdoby i jak dotąd nic nie wyblakło i nie odpadło. Takie kompozycje można zabezpieczać lakierami do drewna, najlepiej żeby na bazie wody, półmatowe - sprawdziłem. Całość ma ok. 60 na 80 cm. 

Pozostawiam Was z tym pomysłem na najbliższe dni,póki co to wolne dni okazują bardzo zajęte. 

niedziela, 12 sierpnia 2012

pomiędzy ....

Witam!

Od paru dni mam więcej wolnego czasu, w końcu wypracowałem sobie wymarzony urlop. Jednak planów jest multum ale możliwości aby je zrealizować trochę mniej. dlatego tak dużo chcę zrobić w tym czasie, aby móc sobie powiedzieć za paręnaście dni "jestem zadowolony".

Chciałem zrobić serie postów na temat mojego miejsca zamieszkania, dzielnicy w której mieszkam oraz sąsiedniej, z której to pochodzą moi przodkowie.




Pomiędzy jednym remontem, a odwiedzinami, a jeszcze festiwalami/koncertami zamieszczę co ciekawsze posty. W końcu prowadzenie bloga jest na liście spraw bardzo ważnych.
Pozdrawiam wszystkich odwiedzających. Korzystajmy z letniej pory bo zimą śniadanie na trawie już tak nie smakuje ;)

niedziela, 24 czerwca 2012

résumé ostatnich tygodni

Résumé czyli streszczenie


Deszczowe noce są rzekomo inspirujące, jednak "duchota" poznańska nie pozwala na głębsze przemyślenia, dlatego po prostu podsumowuję sobie co zrobiłem w ostatnim czasie, co zaplanowałem, gdzie umknęły pieniądze. Jednak świadome spędzanie wolnych chwil przynosi taką radość lub zadowolenie jak spisywanie wydatków. Nie boli tak bardzo jeżeli wiemy na co poszły zarobione sumy. Chyba że bezmyślnie pozbywamy się pieniędzy. Szukając pracy parę lat temu natrafiłem w gabinecie niedoszłego pracodawcy  na hasło "Jeżeli zainwestujesz 1/10 zarobionych pieniędzy to czeka Ciebie obfita przyszłość", można oczywiście zostać stereotypowym przedwojennym hrabią i przepuścić cały majątek ;)

Czytelnictwo



"Jaśnie Panicz o Witoldzie Gombrowiczu" jest prezentem jaki sobie zrobiłem na urodziny. Z przesyłką był za połowę ceny w księgarni. Allegro jak zawsze niezawodne. Na razie leży na stosie innych pozycji do przeczytania jednak zaplanowałem że w trakcie urlopu nadrobię takie lektury jak właśnie ta (chcę dokończyć czytanie wszystkich kronik Miasta Poznania, które posiadam  oraz "W ziemiańskim dworze" Mai Łozińskiej. Dla tych którzy nie chcą aż tak bardzo zaangażować się w opasłe tomy polecam "Błękitną Krew" Magdaleny Samozwaniec. Satyryczne felietony - opowiastki przybliżają nam życie arystokracji po wojnie. Przewrotny obraz rozmiesza od pierwszych zdań ale podskórnie uświadamia nam jak bardzo stali się ubodzy finansowo ale za to bogaci intelektualnie lub chociaż charakterni.



Zakupem ostatnich tygodni jest seria retro-kryminałów Konrada T. Lewandowskiego, których akcja umieszczona jest w międzywojennej Polsce. Pierwsze były "Elektryczne Perły" które dosyć szybko znalazły się  na półce "przeczytane". Poznań, koniec lat dwudziestych i przygotowania do powszechnej wystawy krajowej (PeWuKa), okazuje się że w jednym tomie można umieścić życie prywatne dwóch mieszczańskich domostw, nie zawsze estetyczne i apetyczne dramaty ludzkie, dzieje komunikacji miejskiej, rys architektury a także same opowiadanie kryminalne. Najbardziej za serce chwyta postać pomocy domowej poznańskiej rodziny, gospodyni od "wielu lat", która to jest jednocześnie poznanianką, ma korzenie bamberskiej, jest patriotką, katoliczką, dobrze gotuje i jeszcze wspaniale mówi gwarą lokalną. Książka "Magnetyzer" jest jakby historią wcześniejszą gdzie ówczesne  śledztwo przeplata się z historią XVIII wieczną jednego z wojskowych. Mroczne zakamarki duszy, nieodkryte jeszcze przez Freuda są zabawką w rękach carskiego arystokraty. W międzyczasie "Bogini z labradoru" okazała się rozrywką za którą tęskniłem, czekałem cały dzień w pracy aby zagłębić się w tajemną historię z warszawskiej elity, podszytą wątkiem okultystycznym.

Właściwie to zapoznaję się z serią bardzo chaotycznie, co może być kłopotliwe by zrozumieć pewne wątki obyczajowe, jednak jako całość tworzy świetną kolekcję, którą stawiam obok Christie, w rzędzie "rozrywka intelektualno-kryminalna" 

Domostwo

Materiały na zasłony leżą od długiego czasu i czekają aż chętni go obszyją, wyprasują i powieszą ;) Podążanie za modą w tym sezonie okazało się jedynie przyjemnym powrotem do wspomnień sprzed paru lat. Jak zobaczyłem niebieskie poduszki (ultramaryna) w katalogu znanej firmy meblarskiej, jak katalogi domów mody ukazały plażowe sesje już wiedziałem że robimy powrót.
Do pełni szczęścia brakuje tylko białej półki z figurką mewy, miniaturą latarni oraz paroma muszlami. Przeglądam zawartość starych pudeł i chyba dużo nie trzeba kupować. Dodatkowo wystawiłem trochę kiczowatą pamiątkę znad morza, przywiezioną przez moich rodziców. Skromny jednak w miarę nieskomplikowany sposób na stworzenie atmosfery wakacyjnej. 






Żeby dopełnić obraz miłego lata dokupiłem dwie doniczki lawendy. Stoją na oknie i przywołują skojarzenia z ekologicznymi, ultranowoczesnymi domostwami. Nie wszystko musi być tradycyjne.  





Noc Muzeów



Cały wypad był inicjatywą chwili. W ciągu paru minut rozmowy udało się ustalić gdzie się spotykamy i co robimy. Trasę rozpoczynamy na ul. Mostowej w bardzo dobrze zrobionym muzeum Bambrów Poznańskich. Jest to nowoczesny budynek z trochę minimalistyczną oprawą  wystawy, jednak daje to przejrzystość w poznawaniu historii tych ludzi. Ponadto pięknie odtworzony tradycyjny dom, który tak dobrze zrósł się z poznańskimi mieszczańskimi domami w jeden styl wielkopolski, jest najlepszym przykładem jak to powinniśmy inwestować w muzea tego typu. Tutaj wchodzisz dosłownie w eksponat. Muzea Etnograficzne (w dawnym budynku Poznańskiej Loży Masońskiej) oraz Historii Miasta Poznania już tak bardzo nie powalają. Może czas na zmiany. Doceniam jednak to że wystawa w Ratuszu dotycząca naszego miasta jest bardzo dobrze doposażona i oglądając po kolei każdy eksponat  można spędzić wiele fajnych godzin.  W zeszłym roku odwiedziłem Galerie Malarstwa czyli główny oddział na Alejach Marcinkowskiego. Polecam każdemu poznaniakowi i nie tylko. Coraz bardziej innowacyjne podejście do eksponowania sztuki przyciąga widza, a to najważniejsze by się dokształcać.


Co dalej? 


Zaczynamy wakacje z deszczami, burzami oraz sprawdzoną i powieloną modą. Czy czeka nas coś ciekawego?? Czuję że będzie monotonnie ale każdy w tymże spokoju odpocznie. Prócz opisanych w tym poście przyjemności było multum kiepskich momentów, ale o tym nie tutaj. 


Każdy dzień przynosi coraz więcej inspiracji dlatego mogę spokojnie napisać że nowych postów będzie coraz więcej :) 

wtorek, 19 czerwca 2012

ściana reprezentacyjna

Witam!

Od dłuższego czasu nie publikowałem nic nowego jednak nadmiar bodźców zawsze powoduje skutek przeciwny do zamierzonego czyli uśpienie kreatywności. Połączenie Euro2012, przesilenia wiosennego oraz podsumowanie dokonań nie przyniosło oczekiwanej radości, jednak aby tak bardzo nie "smęcić" podkreślę że tak zwane poszukiwania wewnętrzne czyli samorozwój trzyma się dobrze.. 



Poczta dostarczyła moją wymarzoną publikację czyli "Jaśnie Panicz o Witoldzie Gombrowiczu" Joanny Siedleckiej, biografia arystokraty który stał się artystą oczami różnych ludzi z jego otoczenia. Siostra - polonistka polecała gorąco tą publikacje jako świadectwo "minionej epoki". 


Ściana.


Zwyczajny kawałek muru blokowego postanowiłem już dawno zmienić w trochę bardziej przyjazne miejsce. Poprzednia aranżacja tego korytarzyka (prowadzi do pokoju i jest naprzeciwko wnęki z szafami) składała się z przetartego parkietu oraz ciemnej tapety, imitującej ceglany mur z nieproporcjonalnych, brudnych pustaków. Szpachlowanie pozostawiłem mistrzowi. Może i ja posiądę kiedyś tę umiejętność?? :)
Jak w poprzednim projekcie po prostu zrobiłem przedłużenie pokoju, podłoga ta sama bez połączeń - progów, tutaj niepotrzebnych listew dylatacyjnych, farba dulux identyczna jak w pomieszczeniu do którego prowadzi, brakowało jedynie sztukaterii, jest to jednak do dopracowania. 





Oto ściana w całej okazałości, na razie jak widać się zapełnia. Prosta koncepcja ciągle zmieniającego się otoczenia akurat pasuje do tego projektu. Za jakiś czas zdjęcia mogą się  znudzić, ramki znaleźć inne zastosowanie a plakaty spłowieją. Najbardziej oczywistym dla mnie było umieszczenie zdjęcia pradziadka, które skontrastowałem z pustą ramką z ciemnego drewna oraz plakatem z epoki, jednak w bardziej graficznej tonacji. Lewa strona rodzinnej "tablicy" jakby odzwierciedla prawą - od góry biała ramka ze zdjęciem Londynu (nawiązuję do planowanej sztukaterii), ramka drewniana (dobrze odbija od bladoniebieskiej ściany) oraz fotografia z domu pradziadków (z innej "gałęzi" rodziny) sprzed II wojny światowej. Na samym dole kalendarz z gwiazdami kina sprzed półwiecza. 


Jak już przebrniecie przez moje techniczno-architektoniczne wywody to pochwalę się że wszystkim gościom podoba się to sprawdzone rozwiązanie, właściwie kluczem nie jest sama ściana ale to jak się komponuje wszystko co chcemy zawiesić. Zainteresowanym powiem że skrajny fragment pierwszego zdjęcia to po prostu bałagan "twórczy" ;))))







Największą radość sprawia wybieranie zdjęć, ale też wspominanie. Przy poprzednim projekcje było to wybierania zdjęć rodzinnych na o bardziej zapełnioną ścianę. 
Zaczynam lubić takie kreatywne lato :)